KONFERENCJA: ROK 2050 - NISKOEMISYJNA POLSKA

2013-01-08

Decyzje w sprawie przyszłościowych strategii energetycznych dla Polski powinny być podejmowane w oparciu o rzetelne analizy. - Jeżeli będziemy mieli kalkulacje, które pokażą, ile w rzeczywistości Polska może udźwignąć redukcji, dopiero wtedy stajemy się partnerami do dyskusji – mówi prof. Maciej Nowicki.

8 stycznia w Hotelu Polonia Palace w Warszawie odbyła się konferencja „Rok 2050 – Niskoemisyjna Polska”, podczas której przedstawiono wyniki badań prowadzonych przez Instytut na rzecz Ekorozwoju (InE) i  Instytut Badań Strukturalnych (IBS). W ramach wspólnie realizowanego projektu eksperci chcą odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób modernizować Polskę, aby do roku 2050 osiągnąć cel redukcji emisji gazów cieplarnianych o 80 proc., określonych w "Planie działań na rzecz przejścia do konkurencyjnej gospodarki niskoemisyjnej w 2050 roku".

"Wyobrazić sobie, jak nasza gospodarka, energetyka mają wyglądać za 40 lat, jest rzeczą niezwykle trudną. Rodzą się jednak pewne światowe trendy i cała mądrość autorów strategii polega na tym, żeby dobrze je odczytać; nawet te, które są obecnie w zalążku" – mówił profesor Maciej Nowicki, otwierając konferencję.

O tym, że pozytywy transformacji niskoemisyjnej są na tyle znaczne, że zarówno politycy, jak i społeczeństwo powinni zdecydować się na jej przeprowadzenie, przekonywał prof. Zbigniew M. Karaczun. Oprócz wartości dodanej dla środowiska wskazywał m.in. na „utylitarne powody gospodarcze”.

"Rynek zielonych technologii jest rynkiem najszybciej rozwijającym się. Tylko w latach 2005-2011 jego wartość podniosła się o 230 procent, pomimo tego że mamy globalny kryzys ekonomiczny" – podkreślał prof. Karaczun.

Wśród społecznych pozytywów niskoemisyjnej gospodarki wymienił m.in. kreowanie społeczeństwa obywatelskiego, a nie korporacyjnego, tworzenie nowych miejsc pracy oraz lepsze zdrowie i niższe koszty jego ochrony. Wśród politycznych: poprawę bezpieczeństwa energetycznego Polski, poprawę międzynarodowego wizerunku naszego państwa oraz powiązanie rozwoju gospodarczego z rozwojem cywilizacyjnym.

"Nie ma możliwości, żebyśmy osiągnęli poziom 80 proc. redukcji emisji gazów cieplarnianych w perspektywie roku 2050 r. przy działaniach związanych tylko z energetyką. Nawet zeroemisyjna energetyka nie zapewnia nam takiego efektu. Inne działy – transport, przemysł, gospodarka odpadami, rolnictwo – wymagają także istotnego wysiłku" – od takiej konstatacji prezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju, dr Andrzej Kassenberg rozpoczął prezentowanie wyników dotychczasowych prac ekspertów.

Jak podkreślał dr Kassenberg, energochłonność i emisyjność w przemyśle ciężkim będą spadały wraz z konwergencją do UE oraz w następstwie kontynuacji historycznych trendów stopniowej poprawy efektywności wykorzystania zasobów. Sektor paliw w Polsce już dziś cechuje się niższymi wskaźnikami od UE.

"Większość redukcji w hutnictwie wiąże się z efektywniejszym wykorzystaniem energii, relatywnie mniejszą rolę odgrywają natomiast zmiany w procesach produkcyjnych. Odwrotnie dzieje się w przypadku produkcji cementu" – mówił prezes InE.

Z kolei w przemyśle chemicznym największa szansa na redukcję to wprowadzenie kogenereacji - zarówno w istniejących jak i nowych obiektach. Dla przemysłu petrochemicznego istnieje wiele opcji redukcyjnych, choć skala ograniczenia emisji wydaje się minimalna w stosunku do innych przemysłów (rząd 80-90 tys. ton CO2e).

"Bardzo duże możliwości do ograniczenia emisji istnieją w gospodarce odpadami, zwłaszcza do ograniczenia emisji metanu poprzez wykorzystanie go do produkcji energii elektrycznej czy do produkcji w skojarzeniu. Co więcej te nakłady inwestycyjne szybko się zwracają. Jest to duża szansa, ale są też istotne problemy" – zaznaczył dr Andrzej Kassenberg. Wśród przeszkód wskazał przepisy unijne, które mówią o tym, że składowanie biodegradowalne będzie niemożliwe.

Jeden z największych dylematów, jaki stanął przed ekspertami to kwestia tego, w jaki sposób podejść do CCS. Czy uwzględnić je jako ważne, możliwe do zastosowania rozwiązanie? Czy odrzucić ze względu na niepewność technologiczną, geologiczną, wysokie koszty, znaczący wzrost zużycia energii? Problemem jest fakt, że CCS wymaga poniesienia zarówno kosztów kapitałowych, jak i operacyjnych, na stałe podnosząc koszt produkcji i angażując zasoby gospodarcze. Z drugiej jednak strony jego potencjał redukcyjny jest bardzo znaczący (rzędu blisko 20 mln ton CO2).

W rolnictwie największe opcje redukcyjne związane są z agrotechniką na gruntach rolnych. Wszystkie przeanalizowane przez ekspertów możliwości redukcyjne dałyby efekt redukcji 45 mln ton CO2. Jak zaznaczył dr Andrzej Kassenberg, nie były tu brane pod uwagę zmiany w użytkowaniu terenu (np. zalesianie) ani zmiany struktury roślin.

Według ekspertów w transporcie w kolejnych dekadach nastąpi duży wzrost przebiegu pojazdów w Polsce, mniejszą rolę będzie odgrywać wzrost ich liczby, a poprawa efektywności silników w scenariuszu BAU jedynie spowolni wzrost emisji. Upowszechnienie paliwooszczędnych samochodów (bez elektrycznych, ale z hybrydowymi) może zredukować emisje sektora o połowę.

Wyniki prac na temat niskoemisyjnej energetyki przedstawił dr Maciej Bukowski, prezes Instytutu Badań Strukturalnych.

"Największa trudność to zrobienie dobrej prognozy zużycia prądu i energii cieplnej, a w konsekwencji także spodziewanej produkcji w polskim sektorze energetycznym" – mówił dr Maciej Bukowski. "Podstawową przyczyną, dla której zapotrzebowanie na prąd może wzrosnąć, jest spodziewana zmiana PKB. Przewidujemy, że Polska osiągnie poziom 80 proc. gospodarki niemieckiej pod względem zamożności" - wyjaśniał.

Drugi znaczący czynnik to pogłębiająca się elektryfikacja, która dotyczy zarówno poszczególnych branż przemysłu, jak i samych gospodarstw domowych.

"W rezultacie w roku 2050 przewidujemy całkowite zużycie energii elektrycznej w Polsce na poziomie 270 tWh, przy czym uwzględniliśmy poprawę efektywności gospodarowania energią, w tym także zmniejszenie strat przesyłowych" – zaznaczył prezes IBS.

Eksperci, w ramach projektu, opracowali sześć scenariuszy rozwoju niskoemisyjnej energetyki. Pierwszy z nich zakłada pełną dywersyfikację. W modelu francuskim podstawą mixu stałaby się energetyka jądrowa. W scenariuszu nazwanym „Integracja europejska” uwzględniono krajowe OZE i wysoki import z UE. Z kolei model „Rozproszona samowystarczalność” stawia na autarkię i duże znaczenie źródeł rozproszonych. Kolejne dwie propozycje to „Łupkowe eldorado”, zakładająca, że elektrownie gazowe stają się podstawą mixu, oraz „Stary-nowy węgiel”, gdzie węgiel utrzymuje dominującą pozycję w mixie. W każdym scenariuszu, nawet tym zakładającym dominację węgla, przewidziany jest dość znaczny udział energii odnawialnej.

Najniższe nakłady kapitałowe są ponoszone w scenariuszu BAU, który zakłada coraz bardziej efektywne technologie węglowe, niewyposażone w CCS. Na drugim końcu pod względem kosztów jest scenariusz francuski, zakładający duży udział energii jądrowej oraz scenariusz pełnej dywersyfikacji w latach 20-tych, kiedy również powstają elektrownie jądrowe.

"Energetyka ma dużo większy potencjał redukcyjny niż przemysł i rolnictwo razem wzięte, bo jesteśmy krajem mocno węglowym. Redukcja rzędu 50-60 proc. jest dość tania, ale powyżej tego poziomu zaczynają się już schody" – podsumowywał dr Maciej Bukowski.

W raporcie końcowym eksperci wskażą najbardziej korzystny scenariusz dla Polski. W czasie dyskusji ze strony uczestników konferencji padło wiele sugestii do uwzględnienia w dalszych pracach.

Według profesora Radosława Gawlika w przyszłych modelach warto wskazywać, że podatek węglowy będzie bodźcem, który sprawi, że inżynierowie zaczną się zastanawiać, jak rozwiązać problem CO2.

Z kolei zdaniem Tomasza Podgajniaka, wiceprezesa Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej, przy tworzeniu optymalnego dla Polski scenariusza energetycznego potrzebne jest myślenie o magazynowaniu energii.
"To jest kwestia kluczowa choćby ze względu na fakt, że część odnawialnych źródeł energii ma charakter niestabilny" - wskazywał.

W opinii prof. Macieja Nowickiego w raporcie końcowym powinna w większym stopniu zostać uwzględniona energia słoneczna. "W Niemczech w 2020 r. 7 proc. energii ma pochodzić z fotowoltaiki" – podkreślał.

Marek Kossowski, były wiceminister gospodarki stwierdził natomiast, że większe odbicie w opracowaniach powinny znaleźć systemy sieciowe i to wszystko, co się z nimi wiąże.

"Dlaczego nie uznamy, że emisja dochodząca w 2050 r. do poziomu 170 mln ton przy zastosowaniu rozwiązań, które nie zepsują naszej gospodarki, jest scenariuszem optymalnym dla Polski? Dlaczego szukamy rozpaczliwie dodatkowych 80-90 ton, skoro wyraźnie widać, że te koszty będą skokowo rosły?" - pytał Jacek Mizak, dyrektor Departamentu Zrównoważonego Rozwoju w Ministerstwie Środowiska.

"Weto, które Polska złożyła w sprawie redukcji CO2 nie było oparte na wyliczeniach. Jeżeli będziemy mieli kalkulacje, które pokażą, ile w rzeczywistości Polska może udźwignąć redukcji i jak potem gwałtownie rosną koszty, dopiero wtedy stajemy się partnerami do dyskusji" – podsumował prof. Maciej Nowicki.

Wtorkowa konferencja jest elementem szerszej debaty publicznej na temat modernizacji Polski opartej na innowacyjności gospodarki, pełniejszym wykorzystaniu zasobów pracy, jasnych i stabilnych regulacjach prawnych, przy zrównoważonym wykorzystaniu zasobów naturalnych.